Aktualności

0

Awantura o licea

Tak kuriozalnej sytuacji w sanockiej oświacie nie było już dawno. Zarząd powiatu chce zredukować liczbę pierwszych klas w dwóch sanockich ogólniakach. Informacja zszokowała i zbulwersowała nauczycieli. – To zamach na szkolnictwo ogólne – mówią i żądają wycofania decyzji. Kiedy pedagodzy walczą o przetrwanie, ktoś donosi na nich do starosty, że w czasie lekcji mieli zostawić uczniów bez opieki. Do obu szkół wkroczyli kontrolerzy, a sprawie przygląda się kuratorium oświaty.

Zarząd powiatu podjął decyzję o zmniejszeniu o jeden liczby oddziałów pierwszych klas do 5 w I LO i do 4 w II LO. Dla szkół oznacza to nabór mniejszy o około 60 uczniów. O posady drżą też nauczyciele.

 

Decyzja urzędników może dziwić, bo obie szkoły od lat plasują się w czołówce najlepszych podkarpackich ogólniaków, a liczba uczniów chętnych do kontynuowania w nich nauki zawsze przewyższa liczbę miejsc.

 

– Praktycznie co roku liczba kandydatów z pierwszej preferencji przekraczała liczbę wolnych miejsc – potwierdza Robert Rybka, dyrektor I LO w Sanoku. Mimo tego w przeciągu czterech ostatnich lat liczba oddziałów została zmniejszona z 8 do 6.

 

Konsekwencje decyzji zarządu odczują uczniowie i nauczyciele. – W tym roku szkolnym w klasach maturalnych mamy siedem oddziałów, a więc tyle klas opuści szkołę. W planie naboru na nowy rok szkolny mamy pięć oddziałów, zatem liczba klas zmniejszy się o dwie, co przekłada się na około 75- 80 godzin nauczycielskich, a to może skutkować zmniejszeniem zatrudnienia o około 4-5 etatów – wylicza Robert Rybka, dyrektor I LO w Sanoku. Decyzji zarządu o redukcji oddziałów dyrektor komentować nie chce.

 

Do sprawy mimo naszych próśb nie odniósł się Marek Cycoń, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Sanoku.

 

Zawodówka zamiast ogólniaka?

 

Nauczyciele są zbulwersowani, bo jak mówią, decyzja zapadła bez konsultacji z przedstawicielami sanockiej oświaty, nie jest poparta żadnymi konkretnymi wyliczeniami, a jej konsekwencje poniosą głównie uczniowie. – Nie da się zmusić ucznia do kontynuowania kształcenia w zawodówce, czy technikum, jeśli chce uczyć się w liceum. Nie u nas, to będzie jeździł do ogólniaka do Leska, Brzozowa, Rymanowa czy Krosna. Szkoły stracą uczniów i pieniądze z subwencji – mówią.

 

Ich zdaniem powiat chce oszczędzać kosztem liceów, kiedy z szkołach zawodowych zarząd nie obciął ani jednego oddziału. Zwracają uwagę, że to właśnie te dwa sanockie licea zajmują najwyższe miejsca w rankingach szkół i mają najlepsze wyniki zdawalności matur. – To my dajemy podwaliny pod przyszłych lekarzy, prawników, adwokatów, a wy próbujecie nam wmówić, że dzieci wolą chodzić do zawodowych szkół. Nigdy nie mieliśmy problemów z naborem, a teraz nasze dzieci będą musiały jeździć do liceów w innych miastach. Jako matka chcę mieć prawo wyboru, w jakiej szkole naukę kontynuować będą moje dzieci – mówi Anna Kozimor-Cyganik, nauczycielka języka polskiego w I LO.

 

Do protestu dołączyli uczniowie i rodzice gimnazjalistów i licealistów. W liście skierowanym do starosty sanockiego, powołując się na konstytucję i Deklarację Praw Człowieka apelują o wycofanie się z tej decyzji.

 

Starosta odpowiada, że zarząd przy podejmowaniu decyzji kierował się spadającą liczbą dzieci i informacjami z gmin o liczbie uczniów w trzecich klasach szkół gimnazjalnych. – Nabór konsultowaliśmy też z naszymi szkołami. Zgłosiły więcej oddziałów, niż mają uczniów, a dzieci jest mniej i nie ma fizycznej możliwości, aby zrealizować go na takim poziomie, jak wskazały – powiedział starosta.

 

Na pytanie jednej z nauczycielek o powód cięć oddziałów akurat w liceach odpowiedział. – Bo gdzieś cięcia musiały być.

 

Kontrolują dzienniki

 

Kiedy pedagodzy walczą o utrzymanie oddziałów, urzędnicy ze starostwa kontrolują szkoły. Ktoś doniósł do starosty, że w czasie spotkania nauczycieli ze związkowcami, które odbyło się w szkole na kilka godzin przed powiatową sesją, uczniowie zostali bez opieki, a niektórym miały przepaść zajęcia. Kontrole dotyczą dwóch dni – 4 i 5 kwietnia. – Dostaliśmy informacje, że w tych dwóch dniach uczniowie mieli zostać w szkole bez opieki. Jako jednostka nadzorująca placówki byliśmy prawnie zobligowani do podjęcia kroków – wyjaśnia starosta. Dokumenty z kontroli trafią do podkarpackiego kuratora oświaty, który po analizie podejmie dalsze decyzje w sprawie.

 

– Urzędnicy sprawdzali wpisy w tematach lekcji – potwierdza dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Sanoku.

 

5 kwietnia rano w placówce odbyło się spotkanie pedagogów z przedstawicielami związków zawodowych. – Rozpoczęło się o godzinie 8.45 i faktycznie się przeciągnęło, ale nie na tyle, aby uczniowie zaczęli się rozchodzić z klas, wałęsać się po szkole, czy opuszczać placówkę. Nauczyciele spóźnili się na lekcję około 20 minut, po czym ją dokończyli – relacjonuje dyrektor “jedynki”.

 

W kuluarach mówi się, że kontrole to zemsta starosty za ostry protest pedagogów przeciwko likwidacji oddziałów w dwóch sanockich ogólniakach. – Sytuacja stała się bardzo napięta. Dyrektorzy nabrali wody w usta, nauczyciele boją się o posady. Na razie nie zostało nam nic, jak czekać na dalsze decyzje zarządu – podsumowuje nauczycielka z dwudziestoletnim stażem ucząca w II LO.

 

Martyna Sokołowska

foto: Martyna Sokołowska

 

-->